- Rowokół 2016-2018
- Pierścień Gryfitów 2015
- Ustka - Hel 2014
- Ustka - Kołobrzeg 2013
- Kołobrzeg - Świnoujście 2012
- Dookoła jez. Gardna 2012-2018
Wyprawy Rowerowe
Dookoła jez. Gardna 2012-2018
Był to mój pierwszy dłuższy wyjazd rowerowy przed trasą Kołobrzeg - Świnoujście. W sumie to intensywnie rowerem zacząłem jeżdzić na początku maja 2012 roku i do września 2012 r. przejechałem rowerem około 2200 km głównie po polskim wybrzeżu ale nie o tym chcę pisać tylko o trasie dookoło jeziora Gardno. Start mojej wycieczki miał miejsce w Ustce, skąd skierowałem się czerwonym szlakiem przez las do Orzechowa i dalej koło wieży widokowej leśnymi drogami do Poddąbia gdzie zrobiłem pierwszy krótki postój. Po przejechaniu Poddąbia trasa prowadzi w lewo leśną na początku piaszczystą drogą a póżniej całkiem długim i przyjemnym zjazdem aż do miejscowości Dębina. Z Dębiny należy skręcić w lewo na drogę asfaltową do Rowów, po kilku kilometrach wjeżdżamy do Rowów. Jedziemy cały czas prosto aż do momentu, w którym będziemy mogli skręcić tylko w lewo lub prawo, wybieramy prawo i jedziemy prosto aby po chwili skręcić w lewo i przez most na Łupawie dojechać do wejścia do Słowińskiego Parku Narodowego. W czasie sezonu pobierane są opłaty za wejście, podczas mojego wyjazdu kasa była jeszcze zamknięta . Od momentu wjazdu do parku droga prowadzi przyjemnymi do jazdy leśnymi drogami. Po przejechaniu około 2 km dojeżdżamy do platformy widokowej, z której możemy podziwiać w całej okazałości jezioro gardno.

Po krótkim postoju ruszam dalej lasem aż do rozwidlenia drogi na Czołpino i Smołdzino. Tutaj ja wybrałem Smołdzino ale równie dobrze można wybrać Czołpino i jadąc obok pięknych jezior Dołgie Małe i Duże także dojechać do Smołdzina tylko, że trasa będzie już znacznie dłuższa. Jadąc w prawo od rozwidlenia drogi po chwili wyjeżdżamy ze Słowińskiego Parku Narodowego i jedziemy prosto aż do krzyżówki dróg, tutaj skręcamy w lewo i po krótkim odcinku polnym wjeżdżamy do lasu. Leśna droga nie nastręcza wielu problemów i po krótkim czasie jesteśmy w Smołdzinie obok stadionu piłkarskiego . Jadąc przez Smołdzino kierujemy się do mostu na Łupawie aby po krótkiej chwili dotrzeć do wejścia na szlak do wieży widokowej na Rowokole. W ten sposób minęliśmy Smołdzino i skierowaliśmy się na drogę do Gardna gdzie czekał mnie cięzki i długi podjazd, ale każda górka ma to do siebie, że jak się na nią wjedzie to z drugiej strony się zjeżdża. Po takim zjeździe mijamy Gardnę Wielką i po kilku mniejszych miejscowościach skręcamy w prawo w Gąbinie kierując się na Objazdę a w Objeżdzie w lewo na Ustkę. Po przejechaniu około 1,5 km czeka nas 500 metrowy ciężki podjazd do Machowinka gdzie odbijając w prawo wjeżdżamy na szlak rowerowy R-10 i przez Wytowno, Zapadłe a następnie Przewłokę po pokonaniu około 60 km jesteśmy znowu w Ustce. Trasę tą pokonałem w czasie około 4,5 godziny, trasa ta jest na prawdę bardzo przyjemna i polecam ją każdemy rowerzyście. Tą drogą jechałem jeszcze raz tylko, że na wspomnianym rozwidleniu skierowałem się na Czołpino i w tym przypadku trasa wynosi około 75 km.

Trasa dookoła jeziora Gardno jest moją ulubioną trasą średniej długości i staram się często odwiedzać te rejony. Poniżej filmy linki do zdjęć z moich wypadów w latach 2015-2017.
Kołobrzeg - Świnoujście 7-10.06.2012
Praktycznie zaraz po powrocie z majówki 2012 otrzymałem ciekawą propozycję wyprawy rowerowej z Kołobrzegu do Świnoujścia, której pomysłodawczynią była moja koleżanka z pracy. Trochę obawiając się przejechania takiej odległości rowerem zgodziłem się i pomyślałem, że jak nie dam rady to po prostu zostanę gdzieś z tyłu i dojadę sam. Wyjazd zaplanowany był na dzień 07.06.2012 czyli Boże Ciało gdyż wzięcie jednego dnia urlopu dawało cztery wolnego i możliwość wyjazdu. W wyprawie uczestniczyły cztery osoby, które jechały rowerami i jedna z zaplecza technicznego jadąca samochodem i wioząca ciężkie rzeczy. Całą wyprawę traktowaliśmy bardzo rekreacyjnie i nie było mowy o żadnych wyścigach, za start wyprawy można przyjąć latarnię morską w Kołobrzegu skąd skierowaliśmy się przez park w lewo mostem na zachodnią stronę a tam na międzynarodowy szlak R-10 Początek trasy to piękny i łatwy szlak rowerowy, którym jedzie się rewelacyjnie. Tym szlakiem dojechaliśmy do Dźwirzyna i dalej obok jeziora Resko do Rogowa, skąd niedaleka droga do Mrzeżyna gdzie po przejechaniu mostu i pokonaniu jeszcze kilku kilometrów zatrzymały nas bramy jednostki wojskowej. Tam miły Pan z ochrony powiedział nam, że można przejechachać lasem między morzem a jednostką około kilometra i wyjedzię się na brukowaną drogę do Pogorzelicy. Tak właśnie zrobiliśmy i po kilkunastu minutach byliśmy na tej właśnie brukowanej drodze, która jak się później okazało ciągnęła sie przez jakieś osiem kilometrów i okazała się koszmarem, czułem się po niej jakbym pracował osiem godzin młotem pneumatycznym. Tak dobiegł pierwszy dzień wyprawy, po znalezieniu miejsca na nocleg rozstawiliśmy namioty i poszliśmy pozwiedzać i coś przekąsić.

Rano po śniadaniu wuruszyliśmy w drugi etap wycieczki, którego pierwszą częścią było zwiedzenie parku miniatur latarni morskich polskiego wybrzeża oraz latarni morskiej w Niechorzu. Kolejnymi etapami podróży był Rewal i Trzęsacz, w którym zwiedziliśmy ruiny po wybudowanym na przełomie XIV i XV wieku gotyckim kościele pw. św. Mikołaja. Po wykonaniu zdjęć ruszyliśmy w dalszą drogę przez Pobierowo do Dziwnowa gdzie po pokonaniu mostu ruszyliśmy do celu wyprawy tego dnia mianowicie Międzywodzia. Tego dnia czekało nas nie lada wydzarzenie i trzeba było znaleźć jakiś PUB z telewizorem i wolnym miejscem gdyż tego wieczoru Polska grała inauguracyjny mecz ME 2012 z Grecją. Występ naszej reprezentacji nie był taki ekscytujący jak nasza wyprawa więc poszliśmy spać aby zebrać siły przed kolejnym dniem jazdy.

Kolejnym etapem naszej podróży było dojechanie do Świnoujścia oczywiście nie tak szybko, najpierw pojechaliśmy przez Kołczewo do Warnowa gdzie wjehaliśmy do Wolińskiego Parku Narodowego, po kilku kilometrach lesnej drogi dojechaliśmy do Pokazowego Rezerwatu Żubrów skąd czekał nas zjazd do Międzyzrojów. Tutaj zatrzymaliśmy się na obiad no i oczywiście zwiedzanie alei gwiazd i mola. Po zregenerowaniu sił wyruszyliśmy w ostatni odcinek drogi tego dnia, do Świnoujścia. Po drodze obejrzeliśmy Wieżę Goeben oraz Fort Gerharda Muzeum Obrony Wybrzeża niestety na zwiedzenie latarni było już za póżno. Stąd udaliśmy się na Prom Warszów i dalej na pole namiotowe. Po roztawieniu namiotów, odświerzeniu się poszliśmy do Pubu obejrzeć mecz i zarazem odpocząć po długiej trasie. Następnego dnia czekał nas tylko krótki etap przez Fort Anioła oraz Fort Zachoni do przeprawy promowej w Karsiborze. Po dobiciu do drugiego brzegu pojechaliśmy do najwyższej latarni morskiej morskiej w Polsce, po dojechaniou na miejsce spakowaliśmy rowery na samochód i poszliśmy zwiedzić latarnię i udaliśmy się w drogę powrotną do Ustki. Wyjazd uważam za bardzo udany i postanowiłem sobie, że do kompletu pokonam kiedyś całe wybrzeże rowerem.
Ustka - Kołobrzeg 29.06.2013
Już rok wcześniej planowałem aby przejechać nastepny odcinek polskiego wybrzeża z Ustki do Kołobrzegu ale jak to z planami bywa, wzięły w łeb i nic z tego nie wyszło. Teraz podszedłem do tej wyprawy podwójnie zmotywowany i w sobotę 29.06.2013 roku o godzinie 5:40 wyjechałem na trasę, daleko nie ujechałem jak zostałem zatrzymany przez poranny patrol policyjny na ulicy Darłowskiej w Ustce. Na szczęście sprawdzili dowód i rower czy aby na pewno jest nie kradziony i życząc szerokiej drogi wypuscili. Ruszyłem więc w dalszą drogę mijając Wodnicę, Duninowo i docierając do Zaleskich gdzie odbiłem w prawo do Jarosławca. Po około 20 km, minięciu Królewa, Łącka i Jezierzan dojechałem do pierwszego kilkunasto minutowego postoju w Jarosławcu. Po posileniu się wyruszyłem do następnego celu mojej wyprawy - Wicie, gdzie znajduje się geograficzny środek polskiego wybrzeża. Stamtąd według planu miałem przejechać mierzeją pomiędzy Bałtykiem a jez. Kopań do Darłówka, niestety droga ta z powodu robót na plaży była zamknięta i chcąc nie chcąc musiałem objechać jezioro z drugiej strony przez co nadrobiłem około15 km i minąłem Darłówko. Pojechałem przez Barzowice, Zakrzewo i Darłowo prosto do Dąbek a tam zrobiłem zasłużoną przerwę.

Z Dąbek pomiędzy morzem a jez. Bukowo ruszyłem do Dąbkowic gdzie czekała na mnie kolejna niespodzianka a mianowicie teren Urzędu Morskiego i kłódka na bramie co spowodowało, że musiałem się cofnąć i wejść na plażę gdzie czekał mnie pięciokilometrowy marsz do Łazów i w tym miejscu nastał koniec nieprzewidzianych zdarzeń i dalsza droga przebiegała już zgodnie z planem. Z Łazów piękną asfaltową ścieżką rowerową pomiędzy morzem a jez. Jamno ruszyłem do Unieścia i dalej do Mielna gdzie zrobiłem kolejny postój na posiłek. Dalsza droga prowadziła prze las do Chłopów i dalej do Sarbinowa, następnym celem była latarnia morska w Gąskach. Stamtąd było już nie daleko do kolejnej lotnej premii w Ustroniu Morskim gdzie już bardzo zmęczony zrobiłem kolejną przerwę na posiłek tym razem już ostatni. Po przerwie wyjechałem w dalszą drogę, na której pierwszą miejscowością były Sianożęty skąd do Kołobrzegu zostało jedynie 10 km. wygodnej polbrukowej ścieżki rowerowej. Po około dziewięciu godzinach o wyjazdu z Ustki pojawiłem się pod latarnią w Kołobrzegu gdzie rok wcześniej zaczynałem ze znajomymi wyprawę do Świnoujścia. Według mojego licznika rowerowego przejechałem niespełna 130 km. Na dzień dzisiejszy mam przejechany odcinek z Ustki do Świnoujścia a w planach na rok bierzący pozostaje mi jeszcze odcinek z Ustki na Hel. Prawdopodobny termin tej wyprawy to połowa sierpnia.

Ustka - Hel 18-20.07.2014
Tak jak było z wyprawą z Ustki do Kołobrzego tak i wyjazd na Hel opóźnił się o cały rok ale tak bywa z planami. Zapowiadana pogoda na weekend 18-20 lipca 2014 roku była bardzo dobra co spowodowało moją decyzję o wyjeżdzie na Hel. Plan zakładał wyjazd w piątek około godziny 15:00 i tak też się stało. Nie dość, że był to moja najdłuższa trasa to jeszcze musiałem jechać z namiotem, śpiworem i innymi rzeczami potrzebnymi do noclegu, który zaplanowany był w Łebie. Początek drogi to leśna trasa przez Orzechowo, Poddąbie, Dębinę do Rowów gdzie wjechałem do Słowińskiego Parku Narodowego. Droga wiedzie obok jeziora Gardno a następnie skręca w lewo gdzie kolejno mijamy jezioro Dołgie Małe i Duże aby koniec końców wyjechać w kierunku Kluk. Kluki to koniec przyjemnej jazdy a początek strasznie nierównej, podmokłej drogi wśród bagien i trzęsawisk wokół jeziora Łebsko, prowadzi nas tam żółty szlak, na którym już w Klukach jest informacja, że szlak jest podmokły i w złym stanie. Ja miałem trochę szczęścia bo od dobrego tygodnia nie spadła ani jedna kropla deszczu, po mimo tego i tak udało mi się skąpać w bagnie :-). Szlak zdecydowanie poprawia się dopiero w Lisiej Górze gdzie dalej kierujemy się na Izbicę, Gać, Żarnowską i dalej na brzegiem Łebska do Łeby gdzie dojechałem około godziny 21:00. Tego popołudnia pokonałem około 67 km i muszę powiedzieć, że te kilka kilometrów przez bagna jest bardzo wyczerpujące. Noc spędziłem na campingu gdzie wieczorem wypiłem zasłużone piwo i zasnąłem ale nie na długo, okazało się, że Łeba to bardzo hałaśliwe miejsce, nie było mi to na rękę ponieważ wcześnie rano miałem ruszyć na Hel i spodziewałem się równie ciężkiej drogi na pierwszych kilometrach i jak się okazało nie myliłem się.

Z Łeby wyjechałem wczesnym rankiem w kierunku latarni Stilo, cała trasa to leśne ścieżki poprzecinane korzeniami oraz zasypane częściowo piaskiem z nadmorskiech wydm. Po około półtorej godzinie jazdy dojechałem na krzyżówkę szlaku do latarni morskiej, do której można się dostać po kilkuset metrach. Latarnię obejrzałem tylko z za płotu ponieważ tak wcześnie nie jest jeszcze otwarta, stąd leśnymi drogami ruszyłem w kierunku Kopalina i dalej do Lubiatowa, w którym rozpocząłem ostatni odcinek trasy gdzie bez nawigacji krążyłbym ładnych kilka godzin. Na tym odcinku leśnych dróg, skrzyżowań, ścieżek jest więcej niż grzybów w lesie i ich większa część nie jest oznaczona na mapach a wszystkie gdzieś prowadzą. Na szczęście przy pomocy GPS-u w telefonie w miarę bez przeszkód udało mi się dostać do Białogóry skąd już szeroką leśną drogą dojechałem do Dębek a dalej do Karwi. Tutaj leśne drogi przekształciły się w drogi asfaltowe, które doprowadziły mnie do Jastrzębiej Góry gdzie jak sama nazwa wskazuje przywitała mnie długim i wyczerpującym podjazdem (górą), który ciągnął się praktycznie do Rozewia gdzie obejrzałem latarnię morską, która jest na najbardziej wysuniętym punkcie polskiego wybrzeża na północ. Stamtąd długo wyczekiwanym zjazdem dojechałem do Władysławowa skąd pozostał mi ostatni odcinek drogi prowadzący półwyspem helskim. Do celu głównego mojej wyprawy doprawdziła mnie ścieżka rowerowa, która strasznie mi się ciągnęła, spowodowane to było chyba nie małym już zmęczeniem. Wreszcie po ponad 100 km jazdy dotarłem na Hel i pokonałem kolejny odcinek polskiego wybrzeża, pozostał mi już ostatni odcinek z Władysławowa do Nowej Karczmy zaraz za Krynicą Morską.

Rowokół 2016
Rowokół (niem. Revekol) – wzgórze polodowcowe o wysokości 114,8 m n.p.m. na Wybrzeżu Słowińskim, w woj. pomorskim, w powiecie słupskim, w gminie Smołdzino, w odległości 6 km od morza. Znajduje się w strefie ochronnej Słowińskiego Parku Narodowego, bardzo dobrze widoczny z morza żeglarski punkt nawigacyjny, odnotowany na najstarszych mapach morskich tej części Bałtyku. Około 0,5 km od wierzchołka Rowokołu leży wieś Smołdzino.

Któregoś pięknego majowego dnia wpadłem na pomysł wjechania rowerem na najwyższy szczyt w pobliżu mojego miejsca zamieszkania, wybór mógł być tylko jeden - Rowokół. Postanowiłem, że nie pojadę najkrótszą droga i wykonam troszkę większę kółko. Tego dnia pokonałem rowerem 75 km. a mój szlak wiódł między innymi przez Wodnicę, Charnowo, Machowino, Karzcino, Kępno, Dominek, Gąbino, Komnino, Czysta, Stojcino i dalej lasem pod Rowokół. Na sam szczyt postanowiłem wjechać od strony południowo-zachodniej, na szczycie wszedłem na znajdującą się tam wieżę widokową skąd rozpościera się bardzo piękny widok na jezioro Gardno, dolinę rzeki Łupawa, jezioro Łebsko oraz Bałtyk i wiele innych ciekawych miejsc. Po odpoczynku zjechałem do Smołdzina i dalej przez Człuchy nad jezioro Gardno skąd udałem się szlakiem dookoła jeziora do Rowów. Z Rowów ruszyłem na ostatni odcinek mojej wycieczki czyli powrót do Ustki szlakiem R-10.

Pierścień Gryfitów 2015
Opis szlaku pochodzi ze strony pomorskie.travel
Ciekawy, urozmaicony i dobrze oznakowany szlak, dający możliwość poznania regionalnej architektury Ziemi Słupskiej. Rozpoczyna się i kończy w Swołowie – stolicy „Krainy w Kratę”. Budownictwo wiejskie w postaci zabytkowych szachulcowych domów, budynków gospodarczych i kościołów to unikalne dziedzictwo kulturowe tych ziem. W celu jego ochrony i popularyzacji stworzony został przez stowarzyszenie SPMTW „Słupia” produkt „Kraina w Kratę”, dzięki któremu udało się je ocalić od zapomnienia i dewastacji. Trasa jest długa i dość trudna, na jej przebycie przeznaczyć należy co najmniej dwa pełne dni. Słupsk, ze względu na połączenie komunikacyjne, jest najdogodniejszym miejscem rozpoczęcia wycieczki. Nocleg najłatwiej znaleźć w okolicach Dębnicy Kaszubskiej lub Bydlina. Istnieje możliwość zakończenia wycieczki wcześniej, dojeżdżając do Słupska innymi szlakami „Krainy w Kratę”. W celu dotarcia ze Słupska do Swołowa udać się do niebieskim szlakiem „Dolina Moszczeniczki” o długości 13,5 km lub zielonym „Droga Książęca”. Dominująca nawierzchnia: drogi gruntowe. Czas potrzebny na pokonanie trasy: 16 godzin (2-3 dni)
Przebieg:
0 km - Słupsk. Wyjazd z dworca PKP ul. Józefa Piłsudskiego w kierunku na Bierkowo niebieskim szlakiem „Dolina Moszczeniczki”.
6,0 km - Bierkowo. Liczne budynki szachulcowe, kościół z drewnianą wieżą.
8,5 km - Bruskowo Wielkie. Zabudowa szachulcowa, kościół neogotycki.
13,5 km - Swołowo. Najlepiej zachowana wieś „Krainy w Kratę”. Zachowany układ miejscowości, gotycki kościół, karczma regionalna.
16,5 km - Gać. Odbudowany od podstaw dwór z XVII-XVIII w., pozostałości zabudowy szachulcowej.
28,0 km - Słonowice. Kościół neogotycki z XIX wieku. Odcinek do Kuleszewa o złej nawierzchni.
34,5 km - Kuleszewo. Szachulcowy kościół z poł. XVIII w., wewnątrz barokowy ołtarz z gotycką figurą Chrystusa oraz ambona.
52,5 km - Łysomiczki / Leśny Dwór. Most na Słupi, miejsce biwakowe (przystań kajakowa).
54,5 km - Dębnica Kaszubska. Kościół z XVI-XVII w. z szachulcowym transeptem i prezbiterium. We wsi i okolicy kilka kwater agroturystycznych.
68,0 km - Zagórzyca. Neogotycki kościół z XIX w. z wieżą z początku XX w.
Uwaga! Z Karżniczki można dojechać drogą do Damnicy gdzie znajduje się przystanek SKM/PKP (ok. 2 km).
69,5 km - Karżniczka. Ruina okazałego niegdyś pałacu z XVIII w. otoczonego fosą.
Uwaga! W Swochowie istnieje możliwość dojazdu do Słupska zielonym szlakiem „Do Stacji Gabel” .
86,80km - Swochowo. Dawny dwór z XVIII w., zabudowa regionalna.
94,5 km - Bydlino. Zabudowa regionalna i pozostałości zespołu folwarcznego, rzeka Słupia.
99,5 km - Strzelinko. Kompleks hotelowy „Dolina Charlotty”.
104,0 km - Wielichowo. Stadnina koni. Odcinek leśny pomiędzy Swołowem a Wielichowem posiada złą nawierzchnię (zniszczony bruk).
112,0 km - Swołowo. Koniec pętli szlaku (do Słupska dalsze 13,5 km szlakiem niebieskim lub zielonym szlakiem „Droga Ksiażęca” przez Gać i Zębowo).
Ciekawy, urozmaicony i dobrze oznakowany szlak, dający możliwość poznania regionalnej architektury Ziemi Słupskiej. Rozpoczyna się i kończy w Swołowie – stolicy „Krainy w Kratę”. Budownictwo wiejskie w postaci zabytkowych szachulcowych domów, budynków gospodarczych i kościołów to unikalne dziedzictwo kulturowe tych ziem. W celu jego ochrony i popularyzacji stworzony został przez stowarzyszenie SPMTW „Słupia” produkt „Kraina w Kratę”, dzięki któremu udało się je ocalić od zapomnienia i dewastacji. Trasa jest długa i dość trudna, na jej przebycie przeznaczyć należy co najmniej dwa pełne dni. Słupsk, ze względu na połączenie komunikacyjne, jest najdogodniejszym miejscem rozpoczęcia wycieczki. Nocleg najłatwiej znaleźć w okolicach Dębnicy Kaszubskiej lub Bydlina. Istnieje możliwość zakończenia wycieczki wcześniej, dojeżdżając do Słupska innymi szlakami „Krainy w Kratę”. W celu dotarcia ze Słupska do Swołowa udać się do niebieskim szlakiem „Dolina Moszczeniczki” o długości 13,5 km lub zielonym „Droga Książęca”. Dominująca nawierzchnia: drogi gruntowe. Czas potrzebny na pokonanie trasy: 16 godzin (2-3 dni)
Przebieg:
0 km - Słupsk. Wyjazd z dworca PKP ul. Józefa Piłsudskiego w kierunku na Bierkowo niebieskim szlakiem „Dolina Moszczeniczki”.
6,0 km - Bierkowo. Liczne budynki szachulcowe, kościół z drewnianą wieżą.
8,5 km - Bruskowo Wielkie. Zabudowa szachulcowa, kościół neogotycki.
13,5 km - Swołowo. Najlepiej zachowana wieś „Krainy w Kratę”. Zachowany układ miejscowości, gotycki kościół, karczma regionalna.
16,5 km - Gać. Odbudowany od podstaw dwór z XVII-XVIII w., pozostałości zabudowy szachulcowej.
28,0 km - Słonowice. Kościół neogotycki z XIX wieku. Odcinek do Kuleszewa o złej nawierzchni.
34,5 km - Kuleszewo. Szachulcowy kościół z poł. XVIII w., wewnątrz barokowy ołtarz z gotycką figurą Chrystusa oraz ambona.
52,5 km - Łysomiczki / Leśny Dwór. Most na Słupi, miejsce biwakowe (przystań kajakowa).
54,5 km - Dębnica Kaszubska. Kościół z XVI-XVII w. z szachulcowym transeptem i prezbiterium. We wsi i okolicy kilka kwater agroturystycznych.
68,0 km - Zagórzyca. Neogotycki kościół z XIX w. z wieżą z początku XX w.
Uwaga! Z Karżniczki można dojechać drogą do Damnicy gdzie znajduje się przystanek SKM/PKP (ok. 2 km).
69,5 km - Karżniczka. Ruina okazałego niegdyś pałacu z XVIII w. otoczonego fosą.
Uwaga! W Swochowie istnieje możliwość dojazdu do Słupska zielonym szlakiem „Do Stacji Gabel” .
86,80km - Swochowo. Dawny dwór z XVIII w., zabudowa regionalna.
94,5 km - Bydlino. Zabudowa regionalna i pozostałości zespołu folwarcznego, rzeka Słupia.
99,5 km - Strzelinko. Kompleks hotelowy „Dolina Charlotty”.
104,0 km - Wielichowo. Stadnina koni. Odcinek leśny pomiędzy Swołowem a Wielichowem posiada złą nawierzchnię (zniszczony bruk).
112,0 km - Swołowo. Koniec pętli szlaku (do Słupska dalsze 13,5 km szlakiem niebieskim lub zielonym szlakiem „Droga Ksiażęca” przez Gać i Zębowo).

Rowerzyści pokonujący Pierścień Gryfitów zwykle rozkładają go na dwie części, jednak ja z kolegą postanowiliśmy, że przejedziemy go za jednym razem i jak na razie jest to moja najdłuższa trasa rowerowa jaka pokonałem jednego dnia. Generalnie trasa choć jest długa to nie jest bardzo trudna chociaż zdarzają się odcinki z sypkim piaskiem oraz kocimi łbami, które nie są tym co rowerzyści lubią najbardziej. Naszą drogę rozpoczynaliśmy i kończyliśmy w Charnowie z tym, że ja do Charnowa dojechałem z Ustki a kolega ze Słupska. Cały szlak pokonaliśmy w około 9 godzin, w czasie jazdy nie spieszyliśmy się zbytnio i poświęcaliśmy dużo czasu na odpoczynek i podziwianie widoków.
